Strony

sobota, 26 listopada 2011

Jeżozwierz - Pan Kolczasty (2011) - recenzja



- Co to było? Walnęliśmy w jakiegoś psa?
- Chyba jeżozwierza.
- Jakiego jeżozwierza?
- Takiego… dużego jeża.
- Grucha, czy ty naprawdę jesteś taki tępy? W tym kraju nie ma takich zwierząt.
Cezary Pazura grający Freda w filmie „Chłopaki nie płaczą” nie miał racji. Jeden okaz z rodzaju Hystrix egzystuje w Polsce i ma się całkiem dobrze.

Żywot jeżozwierza wygląda mniej więcej tak:
1. Aktywny rano i o zmierzchu
Nie ma nic lepszego niż pozytywne nastrojenie się do życia od samego świtu. Album warszawskiego rapera oczywiście nie jest okraszony żartami na poziomie gimnazjum i nie wprawia co chwilę w stan duszenia się śmiechem. Jednak jeżeli jest się fanem czarnego humoru to co jakiś czas gorzki uśmiech może zagościć na twarzy. Singlowe „Dziadostwo” z refrenem: „Dziadku, dziadku, gdzie jest, kurwa dziadek? / Niestety, nie dożył twoich urodzin, kochanie / Czy to właśnie czeka na dzieci naszych dzieci? / No cóż, najwyżej ZUS się będzie cieszył” lub „Mięso na sprzedaż jak w Dudzie czy Wierzejkach” w kontekście kobiet sprzedawanych do agencji towarzyskich to tylko niewielka część humorystycznych możliwości Jeżozwierza. Kolczasty sprawdza się też podczas nocnych powrotów do domu, a to za sprawą ciężkiego, brudnego klimatu warszawskich ulic, na których grasuje Jeżozwierz.

2.  Uznawany jest za samotnika przejawiającego terytorializm
Związany ze stolicą raper przyznaje w "Dalej... znowu", że prowadzi kawalerskie życie. W "Dziadostwie" mówi jednakże o tym, że chciałby "pobujać na kolanie bąbla". Związany z TuWolnoPalić Jeż nie może też narzekać na brak towarzyszy. Wśród jego dobrych kumpli znajdują się producenci - Święty Mikołaj i TediTed, którzy stworzyli spójną oprawę muzyczną "Pana Kolczastego". Klimatyczne i czasem porywające bity są czystą przyjemnością dla uszu. Dzieła dopełnił DJ KoutiCat. Debiut Jeża został oskreczowany w niemal podręcznikowy sposób. Cuty zostały dobrane perfekcyjnie i potęgują dobre wrażenie zostawione przez rapera i producentów.

3.  Wydaje sporo dźwięków: pociąga nosem, pochrząkuje
Co prawda pociągania nosem w stylu Eldoki na "Panu Kolczastym" nie znajdziemy. Mamy za to miauczenie (tak, miauczenie) i dziwny odgłos Jeżozwierza zaraz po miauknięciu w numerze "Dalej... znowu". W "Na chuj" mamy też niesmaczny i irytujący diss na mamy wszystkich słuchaczy. Innym dźwiękiem wydawanym przez warszawiaka charakterystyczny, gruby, lekko zachrypnięty głos. Gdy Jeż bezceremonialnie wbija się w bit przypomina mi stylem rapowania Guru. Być może to porównanie na wyrost, ale Jeż tak samo jak połowa Gang Starru posiada zmuszającą do słuchania charyzmę.

4. Nie należy do łatwych zdobyczy
Jeż nie jest człowiekiem, któremu łatwo zmydlić oczy. „Pan Kolczasty” to masa bezkompromisowych wersów, w których Jeżozwierz ukazuje swój antagonizm w stosunku do szarej rzeczywistości. Na szczęście ten bunt nie przeradza się w wylewanie żalów i narzekanie na obecny stan rzeczy. Dostajemy trafnie opisane terytorium, w którym porusza się Jeż.

Warto znaleźć niewiele ponad pół godziny wystarczające nam na sprawdzenie "Pana Kolczastego". Przepełniony gorzkimi tekstami materiał niespełna trzydziestoletniego rapera to kolejny poważny kandydat do zbierania tegorocznych laurów.

Recenzja do przeczytania również na portalu GramRap.pl

2 osób ma ochotę coś dodać:

BRING YA SKILLZ 2 DA BATTLE pisze...

Propsy dla Jeża, Piotrek jest jednym z ciekawszych raperów i się nie pier... znaczy się nie przejmuje głupotami :)

Ebro pisze...

Polecam, Jeża warto sprawdzić. W tej chwili, to jedna z ciekawszych płyt tego roku.

Prześlij komentarz