Strony

wtorek, 25 października 2011

Te-Tris - Lot 2011 - recenzja

Przykro jest mi oceniać krytycznie Te-Trisa. Nie potrafię jednak milczeć, kiedy jeden z moich ulubionych raperów nagrywa najsłabszą płytę w swojej karierze.

"Lot 2011" był zapowiadany jako koncept album. Na rodzimej scenie mamy takich płyt jak na lekarstwo, dlatego oczekiwania na nowego Te-Trisa momentalnie wzrosły. Tym bardziej, że raper z Siemiatycz ma wszelkie predyspozycje do nagrania czegoś, co pchnęłoby polski hip-hop parę metrów w przód. Niestety, cały pomysł na płycie streszcza się w okładce, skitach i pojedynczych linijkach odnoszących się do lotu samolotem w czternastu piosenkach.

Największym zawodem na "Locie 2011" jest warstwa liryczna. Te-Tris przyzwyczaił wszystkich do pisania wbijających się w głowę linijek. Nie raz udowodnił, że jest w stanie nawinąć mocny, błyskotliwy punchline. Niejednokrotnie barwnie opowiadał historie (raz nawet od tyłu). Reprezentant Aptaun raczył słuchaczy koncept kawałkami, bawił się słowem, grał na skojarzeniach. Na najnowszej płycie wyraźnie brakuje tych elementów. Teksty nie wprowadzają nic nowego, nie zaskakują, przy kolejnych odsłuchach po prostu nudzą. Mamy poprawnego Te-Trisa, który zapadł mi w pamięć tylko wersem: "Zróbcie kwadratowy cypher, bo rozstawię was po kątach". Trochę mało, co?

Producenci (wśród nich m.in. Bob Air, Tort, Qciek, Voskovy) wykonali niezłą robotę. Kilka beatów może porwać, tylko że słuchając "Lotu" w całości już w środku płyty możemy czuć się odrobinę znudzeni tymi bardzo dopracowanymi bitami, którym brak energii. Nie ma mocniejszego uderzenia i wyskoczenia ponad poziom, przez co wszystko zlewa się w jedno. Na pewno część muzyczna znajdzie swoich entuzjastów, ale ja tego nie kupuję.

Autor klasycznego "Naturalnie" stał się taką typową ciepłą kluchą. Nie potrafi przyciągnąć do słuchania i nie wzbudza większych emocji. Kiedyś ujmował skromnością i szczerością. Teraz mimo tego, że na bicie potrafi dobrze przyspieszać i odnajduje się niemal na każdym bicie, to można odnieść wrażenie, że za wszelką cenę Te-Tris chce budować wizerunek dobrego chłopaka z małego miasta. Niestety powoduje to, że stał się przeraźliwie nudny i przewidywalny. "Moja płyta ma być lepsza tylko od mojej poprzedniej" - słaby "Shovany mixtape vol. 2" nietrudno było przeskoczyć, choć i tutaj można polemizować nad tym, który materiał jest lepszy. "Dwuznacznie" to jednak płyta zawieszona kilka poziomów wyżej niż "Lot 2011".

3 osób ma ochotę coś dodać:

Lite pisze...

Nie zgadzam się co do bitów, poza tym masz niestety sporo racji.

Anonimowy pisze...

Tak, też nie zgadzam się co do bitów - Prawo2021 to jest banger tego półrocza. Próbuję się przekonać do tej płyty, ale nie umiem w nią tak 'wsiąknąć', jak w Dwuznacznie.

No i props, człowieku, za Marka Hłasko w awatarze na ślizgu. PROPS KRW.

Ebro pisze...

Największe rozczarowanie tego roku. Tet zaczyna być za bardzo "na czasie".

Prześlij komentarz