Kiedy w piłkarskim zespole trampkarzy kilkunastoletni napastnik zmarnuje stuprocentową sytuację, trener często pociesza go słowami: "Nie martw się, nawet najlepszym się zdarza". W muzyce jest podobnie. Nawet muzycy, których gwiazda świeci najjaśniej potrafią się potknąć i wyrżnąć nosem w beton tak mocno, że ślady znać po kilku latach. Tłumy fanów rozrzedzają się, zawiedzione fanki nagrywają filmiki, na których spuszczają płyty w publicznych szaletach, a Zbigniew Hołdys wygłasza słowa krytyki w TVP Info.
Haters gonna hate, dlatego nie przepuszczę okazji, by ponownie wywlec na powierzchnię albumy dawno zagrzebane przez samych artystów i nie odmówię sobie przyjemności kolejnego pokopania leżących na dnie płyt. Opis pierwszego albumu, który nie powinien ujrzeć światła dziennego już niedługo. Stay tuned!
0 osób ma ochotę coś dodać:
Prześlij komentarz